Czy bliskość właściciela zwiększa agresywne zachowanie psa?

2013-07-15

To obecność właściciela motywuje psy do wykonywania różnych zadań – dowiodła dr Lisa Horn z Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu.

W eksperymencie przeprowadzonym przez Horn psy miały w określony sposób ułożyć zabawki, by zdobyć nagrodę. Okazało się, że zwierzęta o wiele chętniej wykonywały zadanie, gdy ich właściciel był w pobliżu, niż kiedy były same lub kiedy przyglądała im się obca osoba. To więc nie wizja smacznej nagrody, ale obecność właściciela jest dla psów bardziej motywująca. Jak twierdzi Horn, dzieje się tak dlatego, że dla psa jego właściciel jest rodzajem emocjonalnej bezpiecznej bazy wyzwalającej odwagę do podejmowania wyzwań. – Pod tym względem dorosłe psy zachowują się tak samo jak dzieci – mówi Horn. (za nauka.newsweek.pl, 15.07.2013)

Jeśli więc, jak twierdzi dr Lisa Horn, "dla psa jego właściciel jest rodzajem emocjonalnej bezpiecznej bazy wyzwalającej odwagę do podejmowania wyzwań" uprawniony jest wniosek, że psy gryzą, bo otrzymują "emocjonalne przyzwolenie" swoich właścicieli? Wyzwaniem dla psa jest nie tylko ułożenie zabawek w kolejności, ale także negatywne kontakty socjalne, np. starcie z innym psem. Na typowym spacerze w parku łatwo zauważyć, jak pies, który na smyczy przy nodze swojego opiekuna zaczepia inne psy, z miejsca traci rezon, gdy tylko spuścić go ze smyczy i oddalić się od niego.

Skoro bliskość opiekuna wzmaga odwagę psa, to czy może podnieść ją tak bardzo, że pies zaczyna być agresywny?
Czy w związku z tym badaniem dr Horn, można inaczej spojrzeć na psy uznane społecznie za agresywne - a raczej na ich właścicieli?
Nie ma żadnych badań na temat poziomu agresji i lęku właścicieli psów, które ugryzły człowieka lub innego psa. Pozwolę sobie na bajanie przez chwilę (bajanie, bo bez dowodów naukowych) i postawię przypuszczenie, że właściciele psów, które prezentują zachowania agresywne są "zalani" testosteronem, adrenaliną lub kortyzolem. Oczywiste i wiele razy udowodnione naukowo jest, że emocje ludzi udzielają się ich domowym zwierzętom. Te 3 hormony silnie wpływają na zachowanie nie tylko ludzi, ale i psów, które tym ludziom towarzyszą.
Testosteron u właścicieli wiążę ze stałym wysokim poziomem pobudzenia i chęcią konfrontowania się, co dla psa oznacza zwykle zaczepianie innych obiektów, aby w sporze/ walce udowodnić swoją wyższą pozycję.
Adrenalina zwiększa pobudzenie nagle i na chwilę, dlatego pies, którego właściciel doznaje takiego hormonalnego skoku/ szoku, może zachować się irracjonalnie i ugryźć, aby rozładować własne nagłe napięcie.
Kortyzol oznacza wielki stres, najczęściej wynikający z lęku (u niesportowców rzadko z przetrenowania organizmu), dlatego pies takiego właściciela może wybrać agresję jako formę odstraszenia napastnika, szczególnie gdy pies jest smyczy i nie może uciec (nawet jeśli "napastnik" nie stanowi realnego zagrożenia).

Oczywiście pogryzienia w tych 3 przypadkach będą różnić się od siebie siłą/ intensywnością oraz ilością ugryzień i łatwo rozpoznać choćby po śladach zębów w jakich emocjach był pies, kiedy gryzł.

Warto więc, nawet jeśli to tylko przypuszczenia na tym etapie wiedzy, z uwagą przyglądać się nie tylko psom, które pogryzły ludzi czy inne psy, ale przede wszystkim ich właścicielom! I oprócz wysłania psa na obserwację, zaproponować pomoc psychologa lub coacha także właścicielowi zwierzęcia. Myślę, że dzięki temu uniknęlibyśmy wielokrotnych pogryzień przez te same psy, które po obserwacji wracają do tego samego domu i do tych samych panujących w nim emocji właściciela.

Udostępnij: Facebook Twitter Google+ Wykop Blip E-mail



Jeśli potrzebujesz wsparcia i rady przy wychowywaniu swojego psa lub masz z nim jakiś kłopot i chcesz, żebym Ci pomogła – nie czekaj, aż problem się utrwali i powiększy – zadzwoń 510 257 940 i umów się ze mną na konsultację behawioralną w Warszawie lub przyjdź z psem na zajęcia szkoleniowe do mojej szkoły dla psów.