Bohaterskie psy ratują ludziom życie. Pitbull ściąga właścicielkę z torów.

2012-05-26

Raz na jakiś czas media pieją, a może lepiej wyją?, nad kolejnym psim bohaterem.
Ostatnio pitbulka Lilly ściągnęła nieprzytomną właścicielkę z torów kolejowych – tym samym uratowała jej życie, choć sama została potrącona przez pociąg. Ma amputowaną łapę, trzeba było także naprawić uszkodzoną miednicę.8 letnia suczka „uratowała” właścicielkę alkoholiczkę Christine Spain, która wracając ze spotkania u znajomych, straciła przytomność na torach. 5 lat wcześniej syn podarował matce psa dla towarzystwa.

Zachwytom nad dzielną suczką nie ma końca, i słusznie, w końcu uratowała od śmierci inną istotę. A mogła nie. Mam jednak uzasadnione wątpliwości, czy ten pies jest bohaterem, który celowo dział, aby uratować właścicielkę.
Jeśli opiekunka jest alkoholiczką od wielu lat (pies jest z nią 5 lat), to z pewnością w ich wspólnym życiu zdarzyły się sytuacje, kiedy pani leżała nieprzytomna na podłodze, a pies musiał się jakoś zachować.
Naturalnym odruchem zwierzęcia w podobnej sytuacji może być:
1. podejście do leżącego człowieka i próba zabawy, np. poprzez zaczepianie łapą, nosem, ciągniecie za ubranie, delikatne chwytanie za kończyny, próba zapasów, siłowania się – typowe psie zabawy,
2. zignorowanie leżącego człowieka i zajęcie się swoimi sprawami,
3. ucieczka od leżącego.

Media nie podają informacji o tym, czy np. ubranie pani Spain było poszarpane, czy miała jakiekolwiek ślady zębów na skórze. Ludzie widzą w działaniu psa to, co chcą zobaczyć – bezinteresowną pomoc ukochanej właścicielce.
A tymczasem, moim zdaniem – i muszę zaznaczyć, że opieram je wyłącznie na dostępnych mi informacjach prasowych – suka nie miała zamiaru ratowania opiekunki. Ratowanie to unikanie niebezpieczeństwa. Pies instynktownie, naturalnie chroni siebie przed nim. Przy okazji, zazwyczaj, ta ochrona obejmuje też człowieka towarzyszącego psu. Gdyby tak było w tym przypadku, suczka nie doznałaby obrażeń, bo wiedząc, że nadjeżdża pociąg uciekałaby od niego ratując swoje życie. Niewyszkolony pies nie mógł rozumieć, że miejsce, w którym leży jego właścicielka jest szczególnie niebezpieczne. Pani leżała jak już wcześniej jej się zdarzało, a suka zwyczajnie ciągnęła ją za ubranie. Idę o zakład, że tak samo szarpie ją za ubranie, gdy ta leży nieprzytomna na podłodze we własnym salonie. Ale wtedy nikt nie zwraca na to uwagi i nie mówi o bohaterstwie, bo nie ma w pobliżu jadącego pociągu…

Pies jest zwierzęciem społecznym. Zdaje sobie sprawę, kiedy zostaje zraniony lub jest ciężko chory. Odsuwa się wtedy od stada i szuka bezpiecznego miejsca aby wyzdrowieć lub umrzeć. Takie są zasady, żeby nie obciążać sobą pozostałych – ranny osobnik opóźnia marsz innych, jego krew zwabia większe drapieżniki itp. Ale pies też potrafi dostrzec, kiedy ktoś z jego rodziny jest w niebezpieczeństwie.
O psich bohaterach pisze Alexandra Horowitz: „Bliższa analiza tych wszystkich przypadków pozwala zauważyć stały element: pies przyszedł do swojego opiekuna albo pozostał przy osobie będącej w niebezpieczeństwie. Te elementy – lgnięcie do pana i próby zwrócenia na siebie uwagi – są dobrze znane. Są to typowe psie zachowania i dzięki nim właśnie psy są takimi wspaniałymi towarzyszami dla ludzi. W danym przypadku cechy te okazały się zbawienne dla osób, których życie było zagrożone.
Psy z pewnością mają predyspozycje do służby ratowniczej po odpowiednim przeszkoleniu. Niewytresowany pies też może przyjść z pomocą, ale nie będzie wiedział, co dokładnie powinien zrobić. Skuteczne działanie może wynikać tylko z tego, co pies rzeczywiście wie: że przytrafiło ci się coś, co wywołuje w nim niepokój. Jeśli wyrazi ten niepokój w taki sposób, że zaalarmuje innych ludzi – którzy potrafią zrozumieć potrzebę pomocy – albo w taki, że pomoże ci się wydostać z dziury w lodzie, to twoja wygrana.”
Albo szarpiąc za ubranie ściągnie z torowiska.
Zrozumiała jest potrzeba człowieka dostrzegania w psie istoty niezwykłej pod każdym względem. Większość właścicieli uznaje swoje zwierzęta za jedyne, niepowtarzalne i obdarzone nadzwyczajnymi cechami. Ludzie lubią widzieć w psach ludzkie odruchy i wyjaśniać sobie psie zachowania na własny wzór i podobieństwo – stąd bohaterstwo np. suczki Lilly. O ileż lepiej brzmi „pies uratował człowieka ściągając go z torów” niż „pies chciał się bawić z człowiekiem, który leżał na ziemi”. Kolejne uczłowieczenie psa. Kolejne nieuprawnione działanie, może nawet krzywda dla psa.
Wyobrażam sobie, że teraz, gdy Ameryka oszalała na punkcie Lilly, popularność psów rasy pitbull znacznie wzrośnie a ludzie, którzy je kupią będą oczekiwali od nich bohaterskich, ludzkich zachowań. Co się stanie, kiedy te psy nie spełnią nadziei swoich właścicieli? Schronisko? Eutanazja?

Nawet eksperymenty naukowców nie potwierdzają umiejętności psów odpowiedniego (czyli pomocnego dla człowieka) zachowania się w trudnej sytuacji.
Sama kilkanaście tygodni temu przeprowadziłam próby ze swoim własnym owczarkiem niemieckim. Podczas spaceru trzykrotnie malowniczo przewróciłam się na ziemię chcąc sprawdzić reakcję Frodo. Za pierwszym razem zatrzymał się i przez krótki czas gapił na mnie przekrzywiając głowę, jak zwykle, gdy coś go zaciekawia/ zaskakuje, jednak  nawet nie podszedł! Za drugim razem uprzejmie porzucił węszenie drzewka i zaszczycił jednym lizem moją głowę leżącą bez tchu na trawie. A za trzecim przyniósł patyk, który gryzł i upuścił mi prościutko na twarz.
Podobnie jak w oficjalnym w eksperymencie psychologów, Frodo nie zachował się stosownie do dramatycznej sytuacji. W eksperymencie poza udawaniem ataku serca, właściciel był przygniatany regałem z książkami (oczywiście wykonanym z lekkich materiałów). Psy, owszem, okazywały zainteresowanie szturchając opiekuna łapą lub nosem albo korzystały z okazji i oddalały się, żeby pomyszkować w okolicy. Ale nie rozpoznały sytuacji zagrożenia życia i nie zareagowały na nią odpowiednio!

Zanim więc kolejny raz okrzykniemy psa bohaterem za coś, co z człowieczego punktu widzenia na to zasługuje, zacznijmy je wielbić za heroiczne psie dokonania – za to, jak fenomenalnie dostrajają się do naszego ludzkiego świata, jak idealnie rozwiązują konflikty między sobą i z nami, jak bardzo są uważne na nas oraz ile błędów i okrucieństwa nam wybaczają i ile uczą się o nas i świecie, podczas gdy większością swoich działań utrudniamy im jak możemy tę naukę i przystosowanie. To jest prawdziwe psie bohaterstwo!

Udostępnij: Facebook Twitter Google+ Wykop Blip E-mail



Jeśli potrzebujesz wsparcia i rady przy wychowywaniu swojego psa lub masz z nim jakiś kłopot i chcesz, żebym Ci pomogła – nie czekaj, aż problem się utrwali i powiększy – zadzwoń 510 257 940 i umów się ze mną na konsultację behawioralną w Warszawie lub przyjdź z psem na zajęcia szkoleniowe do mojej szkoły dla psów.