Po co szkolić psa?

2012-03-07

Po co szkolić psa? Żeby nadal mieć psa! Jeśli pies jest nieznośny w domu, a na myśl o spacerze robi ci się słabo, to posiadanie psa, który budzi takie emocje, jest, delikatnie mówiąc, bez sensu.
Każdy pies ma swoje określone potrzeby, które chce zaspokoić bez względu na potrzeby właściciela…
Teriery lubią tropić, owczarki zaganiać stado, gończe gonić zwierzynę (no proszę, co za zbieżność czynności z nazwą), retrivery aportować… Ten swoisty typ zachowań dotyczy także kundelków. Nie myśl, że skoro masz psa ze schroniska z wyglądu podobnego zupełnie do nikogo, to on nie ma swoich „rasowych” potrzeb. Ma! Często zapominamy, że pies nierasowy może wyglądać jakkolwiek, ale mieć bardzo silne geny odpowiadające za konkretne zachowania. Znam wiele prawie wyżłów, które wewnętrznie są labradorami. Pies to nie tylko wygląd, ale i cały pakiet rozmaitych typowych działań.
Jeśli masz w domu psa określonego typu, to nie rób mu krzywdy, ograniczając świat. Moim zdaniem, współczesną wyrafinowaną formą znęcenia się nad zwierzętami jest ich izolacja od bodźców. Nie namawiam do tego, aby – jak mój znajomy – wyprowadzić się na wieś i kupić swojemu border collie stadko owiec, żeby mógł się życiowo spełniać. Ale nie odmawiajmy psom radości życia. Pies musi coś robić, inaczej oszaleje! A jeśli oszaleje pies, to jego człowiek będzie następny. Pomijam już nawet aspekty zdrowotne „robienia”, choć wiadomo, że czynny mózg utrzymuje w dobrej formie całe ciało, więc myślący pies żyje dłużej w dobrym zdrowiu. Skupiam się na codzienności psa, któremu w myśl pseudozasad właściciel pozwala „być po prostu psem” i ogranicza życie do puszczania luzem w parku, żeby pobiegał sobie z innymi. Wciąż w tym samym miejscu i towarzystwie. W naturze psy są niezwykle zajęte – mają ustalony zakres obowiązków, jak w najlepiej zorganizowanej korporacji! Ochrona terytorium, zdobywanie jedzenia, wychowanie młodych, zabawy… a w tym wszystkim: węszenie, tropienie, obserwacja, zapamiętywanie, gonienie, zabijanie, rozszarpywanie, żucie, pilnowanie zdobyczy, wykazywanie się cierpliwością, budowanie więzi, siłowanie, mocowanie, wygłupy… ciężka harówa! Tego wszystkiego potrzebuje pies, żeby czuć się potrzebny, zagospodarowany i na miejscu. Jak inaczej, niż szkoleniem i intelektualno – ruchową zabawą, miejski człowiek może zapewnić swojemu ukochanemu czworonogowi taką ilość stymulacji umysłowej, aby zaspokoić te potrzeby? Uczenie psa to nie fanaberia ludzi, którzy nie wiedzą, co zrobić z wolnym czasem. Uczenie psa to nie wymysł życiowych nieudaczników, którzy chcą sobie porządzić kimś, więc tresują psa, żeby wykonywał ich polecenia. Uczenie psa to nie sztuka dla sztuki! Często akurat nauka pozornie niepotrzebnych sztuczek wspomaga zwierzę w rozwoju, szlifuje lub wręcz uczy koncentracji i buduje więź z właścicielem oraz łatwo pozwala psu osiągnąć sukces. Szkolenie psa to ukłon w jego stronę i wyraz szacunku dla inności zwierzęcia.
Jeśli serio myślisz o swoim psie i masz dla niego ciepłe uczucia, ucz go! Zdrowie psa, jego dobra kondycja psychiczna i jakość życia (także twojego!) zależą od tego, jakie aktywności umysłowe i fizyczne ma twój pies.

Udostępnij: Facebook Twitter Google+ Wykop Blip E-mail



Jeśli potrzebujesz wsparcia i rady przy wychowywaniu swojego psa lub masz z nim jakiś kłopot i chcesz, żebym Ci pomogła – nie czekaj, aż problem się utrwali i powiększy – zadzwoń 510 257 940 i umów się ze mną na konsultację behawioralną w Warszawie lub przyjdź z psem na zajęcia szkoleniowe do mojej szkoły dla psów.